Wilgoć w piwnicy

Z problemem zawilgoconych ścian piwnic boryka się wielu właścicieli domów. Opisujemy sytuacje, jakie zaistniały w ciągu minionego roku na budowach i w domach naszych czytelników.

Niepoprawnie ułożony drenaż

Budowę domu w Podkowie Leśnej rozpoczęto kilka lat temu i do ubiegłego roku budynek w stanie surowym oczekiwał na wznowienie prac. Z początkiem wiosny rozpoczęły się prace wykończeniowe. Na dotychczas suchych ścianach piwnic pojawiła się wilgoć - najintensywniej pod piwnicznymi oknami, przy których były wykonane studzienki.

Budynek zagłębiony był w drobnych piaskach. W takich warunkach gruntowo - wodnych ściany budynku - poprawnie zabezpieczone przed wilgocią na przykład abizolem - powinny być suche.

Po przeprowadzeniu wierceń stwierdzono, że woda gruntowa znajduje się głęboko, znacznie poniżej poziomu posadzki piwnic.

Aby osuszyć grunt wokół budynku, ułożono drenaż odprowadzający wodę do studni chłonnych, wykonanych na terenie posesji. Przestrzeń pomiędzy ścianami budynku i wykopu wypełniono żwirem. Jednak te prace nie przyniosły poprawy i ściany piwnic były ciągle mokre. Ślady wilgoci na ścianach występowały od podłogi do pewnej wysokości. We wszystkich pomieszczeniach widoczna była równa, jakby wyznaczona linijką granica zawilgocenia muru. Jak się okazało, granica wynikła z konstrukcji muru piwnicy. W najniższej części mur stanowił zwartą konstrukcję murowaną z cegieł cegieł i bloczków betonowych. Do głębokości jednego metra od powierzchni terenu (w strefie przemarzania gruntu) ściana składała się z trzech warstw - cegły i bloczki betonowe były rozdzielone wełną mineralną. Granica dwóch typów konstrukcji ściany stanowiła jednocześnie granicę zawilgocenia muru.

Wtedy poproszono mnie o pomoc. Po odsłonięciu muru okazało się, że drenaż wykonany jest niepoprawnie (rys. 1).

Niepoprawne rozwiązanie drenażu
Rys. 1. Niepoprawne rozwiązanie drenażu w budynku w Podkowie Leśnej.

Rury drenarskie ułożono powyżej górnej powierzchni ławy fundamentowej. Ponadto wykop jest wypełniony żwirem do poziomu górnej powierzchni ławy. Woda opadowa szybko filtrowała przez żwir i gromadziła się nad mniej przepuszczalną warstwą piasków drobnych na wysokości połączenia ściany z ławą - tu właśnie było miejsce najczęściej występujących przecieków. Konieczne stało się obniżenie drenażu o 30 centymetrów wypełnienie żwirem przestrzeni wokół ścian do poziomu posadowienia (rys 2).

Tak należało poprawić drenaż
Rys. 2. Tak należało poprawić drenaż.

Zastanawiałem się jednak, dlaczego w pierwszych latach piwnice były suche? Odpowiedz okazała się prosta: poprzedniej zimy długo utrzymywały się mrozy. Jeszcze w maju, w czasie wierceń, zdarzało mi się natrafić na zmarzlinę na głębokości kilkudziesięciu centymetrów pod powierzchnią gruntu. Zjawisko to występowało również w Podkowie Leśnej. Zmarzlina w gruncie stanowi barierę dla wody. Podczas opadów i roztopów woda filtrowała do gruntu, zatrzymywała się na zmarzniętej warstwie piasku oraz wnikała w ścianę.

Grzyby na ścianach

Podobne zjawisko stało się przyczyną zawilgocenia piwnic budynku w Ursusie. Nie ogrzewane i nie wentylowane pomieszczenia pokrył centymetrowej grubości grzyb. Na tej działce woda gruntowa także znajdowała się głęboko, ale metrowej grubości warstwa gruntu zalegająca pod powierzchnią terenu była z gruntów spoistych (o małej przepuszczalności).

Grunty takie zawsze utrzymują wodę opadową i są często przyczyną zawilgocenia słabo izolowanych murów.

W gruntach spoistych wykop należy wypełnić żwirem
Rys. 3. W gruntach spoistych wykop należy wypełnić żwirem. Folia drenażowa dodatkowo chroni mur przed zawilgoceniem.

Ściany piwnic, po odsłonięciu, pokryto folią drenażową, a wykop wypełniono gruntem przepuszczalnym (rys.3). Przy okazji uporządkowano system odprowadzania wody spływającej z dachu. Jak to się często zdarza, rury spustowe kończyły się bezpośrednio przy ścianie budynku. Powodowało to, że woda gromadziła się przy murze i przez szczeliny w izolacji przesączała się do wnętrza budynku.

Wilgoć od wody opadowej

Przedwojenny budynek jednorodzinny znajdujący się na Sadybie przez lata był suchy. Gdy dom zmienił właściciela, nowi gospodarze rozpoczęli remont. W ramach przeprowadzonych prac odkopano zewnętrzne ściany i wykopano izolacje wodochronną z masy asfaltowej - dysperbitu. Przy okienkach piwnicznych zrobiono studzienki. Urządzając ogród, usunięto dwa rosnące blisko domu, schorowane drzewa.

W krótkim czasie po zakończeniu remontu w piwnicach pojawiły się ślady wilgoci. Szczególnie intensywnie ślady występowały pod oknami na wysokości kilkudziesięciu centymetrów powyżej posadzki.

Wykonano wiercenia, które pozwoliły sporządzić przekrój przez warstwy gruntu zalegające w podłożu. Do głębokości około 1.70 m pod poziomem terenu występowały grunty nasypowe zbudowane z piasków drobnych, lokalnie piasków gliniastych, z domieszkami gruzu ceglanego. Głębiej zalegały piaski średnie i gruboziarniste, a więc grunty przepuszczalne. Woda gruntowna zalegała na głębokości 4 m pod poziomem terenu, tj. przeszło dwa metry poniżej poziomu posadzki piwnic.

Przeprowadzone badania pozwoliły stwierdzić, że wilgoć w piwnicach nie pochodzi od wody gruntowej, lecz opadowej. Okazało się też, że izolowanie ścian piwnicznych dysperbitem było nieskuteczne. Ponadto studzienki przy oknach piwnic wypełniono żwirem jedynie górnej części. Żwir powinien sięgać poniżej górnego poziomu ławy fundamentowej. Do jednej ze studzienek (w miejscu najsilniejszego zawilgocenia ścian) dostawała się woda kapiąca z dachu. Z rozmowy z właścicielami wynikało, że ślady wilgoci zwiększyły się także, gdy wycięto drzewa. Przypominam, że drzewa rosły dość blisko budynku i odciągając wodę, osuszały grunt.

Ponownie odkopano ściany budynku i pokryto je płytami drenażowymi. Aby uszczelnić połączenie ściany z fundamentem styk obetonowano.

Studzienki przy oknach piwnicznych nie mają odprowadzenia wody, co stało się źródłem przecieku
Rys. 4. Studzienki przy oknach piwnicznych nie mają odprowadzenia wody, co stało się źródłem przecieku.

Opisane sytuacje pozwalają sformułować bardzo istotne wnioski:

  • jeśli wokół ścian piwnic znajdują się grunty spoiste (piaski gliniaste, glina), to w okresie roztopów lub ulewnych deszczy gromadzą wodę.
  • gdy wierzchnią warstwę gruntu stanowi glina lub ił, to wokół domu powinno się wymienić je na grunt o dobrej przepuszczalności: żwir lub pospółkę, w najgorszym razie gruby piasek.

Radzimy korzystać z wiedzy specjalistów. Lepiej wydać kilkaset złotych na fachowca, niż kilka tysięcy na późniejsze reperacje.

Dr inż. Krzysztof Traczyński
Artykuł publikowany w magazynie Murator